|
|
| WIRTU@LNE GĘŚLE | |
|
| plebiscyt na folkową płytę roku 2025 | |
|
ZESPÓŁ ŚPIEWACZY Z DOBROWODY WYLETIEŁA DUSZA Z TIEŁA Wydawca: In Crudo
Płyta jest pełnym zapisem pamiętnego koncertu podlaskich śpiewaczek z Dobrowody k/Kleszczel, od którego zaczęła się rosnąca popularność pieśni "Wyletieła dusza z tieła". To jedna ze starszych pieśni zapisanych w języku polskim w tzw. "Rękopisie wrocławskim" jako dodatek do Skargi umierającego" (poł. XV wieku). Pieśń od czasów Kolberga, który zanotował ją w kilku wersjach regionalnych, wydawało się, że wyszła z użycia. Znaliśmy ją jedynie z podręczników szkolnych w jej średniowiecznej wersji tekstowej (bez melodii) oraz przeróbki Juliana Tuwima. Okazało się, że w żywej tradycji przetrwała do dziś w wersji podlaskiej, prawosławnej, śpiewana "po swojomu" czyli w mowie opartej na substracie ukraińskim z wpływami białoruskimi. Nie muszę dodawać, że kiedy ją usłyszałem w Dobrywodzie, dosłownie mnie zamurowało.
To pogrzebowa pieśń jeszcze przedchrześcijańska, W wersji pierwotnej obecny jest motyw "zielonej łąki" czy „z’ielonoj trawy” ((jak w wersji z niedalekiej wsi Dubicze Cerkiewne)). W wersji z Dobnrywody zastąpiła ją nowa mohiła Zielona łąka była pozaświatową lokalizacją dla dusz ani potępionych, ani usprawiedliwionych. Można by powiedzieć czyśćcowych, gdyby nie to, że topos zielonej łąki jest starszy, o trudnym do rozstrzygnięcia rodowodzie: biblijnym lub/i jeszcze mitologicznym. Jak ustalił to Kazimierz Wyka pochodzi z mitologii germańskiej – stąd niegdyś pieśń była znana również w Czechach i Morawach.
Przyjeżdżając do Dobrywody, znałem całkiem sporo źródłowych nagrań białoruskiej ludowej wokalistyki, nie tylko z Polesia. Swoją mocą i niekwestionowanym osadzeniem w obrzędzie dorównywały śpiewom ukraińskim. Z tym większym zaskoczeniem słuchałem w gościnnych progach jednej ze śpiewaczek snutych jedna za drugą pieśni pogrzebowych. To był śpiew delikatny i czuły, wchodził w duszę miękko i refleksyjnie, zupełnie inaczej niż ukraińska, a nawet ta po stronie białoruskiej Polesia „ściana dźwięku”. Bardziej miękki był też język, zespół śpiewał po svojomu. Znając rosyjski i trochę ukraiński, nie miałem żadnych problemów z rozumieniem tekstów.
Zastanawiałem się wtedy, dlaczego to jest jednak tak odrębne zjawisko muzyczne, tak inna stylistyka niż niedalekiego przecież Polesia? Może swoją rolę odegrała asymilacja z okoliczną kulturą polską, także szlachecką? Może oddalenie od surowego obrzędu, realizowanego na powietrzu i związanego z naturalnym cyklem wegetacyjnym, a bliższy związek z rytmem życia regulowanym już ściśle konfesyjnie, wokół prawosławia? Ten śpiew pasuje do wnętrza domu, cerkwi. Może to nie tak korzenny śpiew jak chcieliby poszukiwacze archaiki za wszelką cenę. A jednak nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że naturalny i prawdziwy. Zespół istnieje od ponad 60 lat.
Zespół śpiewa w języku określanym jako po svojomu, najbardziej zbliżonym do języka ukraińskiego.
Remek Mazur-Hanaj
|

|
- A kto, a kto Mikołaja lubi
- Kagda Christos z uczenikami
- Oj wy bratia, moi s'iostry
- Uż leżyt smiertiu uspionyj
- Wyletieła dusza z tieła
- Boże moj Boże z wysokoho neba
- Każut lude szczo ja umru / Wieczny pokoj
| skład: Zespół śpiewaczy z Dobrowody:
Barbara Jakimiuk (1944-2021)
Nina Jawdosiuk (1942)
Walentyna Klimowicz (1943)
Antonina Sidoruk (1931-2002)
Barbara Lipińska
Paulina Sawczuk
Mirosława Ziniewicz
Tadeusz Sudnik - nagranie (Kościół Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny na Przyrynku, Warszawa 14.03.1998)
Remek Mazur-Hanaj - mastering, notka, okładka |
|
|
|